poniedziałek, 12 stycznia 2015

Dawno nie byłam taka ujarana

   Mimo tego, że mało zjadłam, jestem pełna życia i bardzo zmotywowana.
   Nie byłam rano głodna, więc zrezygnowałam ze śniadania. 
   - 1 banan (na trzeciej przerwie w szkole)
   - 1 jogurt brzoskwiniowy z połową kajzerki (15:10)
   A na obiad mama robi pizzę. Grr. A że nie za bardzo lubię, zjem troszkę. Z kurczakiem. 

#PerfectWeapon

sobota, 10 stycznia 2015

Mało jedzenia - taka mała motywacja :)

   Witam po długiej przerwie. Dla mnie długiej. 
   Dzisiaj miałam taki fajny dzień! W sensie dlatego, że mało zjadłam, a w ogóle nie byłam głodna, więc nie wiem, po co :p.
   Oto, co dziś zjadłam:
   - 1 banan (9:00)
   - trochę barszczu czerwonego (16:00)
   - 1 mandarynka (19:30)
   Nadal nie jestem głodna :). Niedługo idę spać, więc nic już nie tknę. 
   Co do mojego nudnego, ale fajnego dnia. Obudziłam się o 8:00 i już nie zasnęłam. Cały dzień przed laptopem: Facebook, Tumblr, muzyka, a mianowicie "Black Album" Metallicy, wszystkie piosenki Tokio Hotel i album Marilyn Manson "Eat me, drink me" :). Próbowałam coś napisać, jakieś opowiadanie dokończyć, ale nie chciało mi się. #PW leń. Siostry nie ma do 2:00, bo jest na urodzinach koleżanki ^^. Piękny dzień. 



   Wasza #PerfectWeapon

niedziela, 21 grudnia 2014

Dzień pierwszy (21 grudnia 2014)

   Dzisiaj pierwszy dzień, kiedy rozpoczynam moje "nowe życie". Jakiś czas temu założyłam sobie cel, który wcielam w życie. Zaczynam malutką głodówkę (o ile można to nazwać głodowaniem, jak nie jestem głodna) i ćwiczenia. 
   Budzik mojej siostry zadzwonił o 8:00, a bym sobie jeszcze pospała. Ale nie ochrzaniłam jej za to, bo w sumie nawet się wyspałam. Przed 9:00 pojechała do chłopaka i wrócą wieczorem, pojadą sobie do kina, a ja calutki pokój mam dzisiaj dla siebie, o mamo. Z nikim się nie kłóciłam, bardzo miło, normalnie rozmawiałam z siostrą i mamą, śmiałam się i było fajnie. Siostra pojechała, a ja wstałam i zaczęłam ogarniać w spokoju, żeby zrobić sobie miejsce do ćwiczenia i żeby był po prostu porządek. Mama w tym czasie sprzątała w pokoju swoim i taty. A ja po zakończeniu porządków, rozpoczęłam ćwiczenia. (Kto ćwiczy o 10:00 rano?)
   Nie dysponuję matą do ćwiczeń, dlatego musiałam się zadowolić narzutą, na której bardzo fajnie się ćwiczyło. Już ją sobie zarezerwowałam dla siebie, jakby z kupieniem maty nie wypaliło. Są jeszcze 4, więc luuuuz. Zrobiłam:
   - 100 brzuszków (jako że zaczynam, po połowie zrobiłam sobie chwilę przerwy)
   - 130 przysiadów
   - 200 pajacyków (co 50 robiłam sobie przerwę, żeby odpocząć)
   Z tymi przysiadami i pajacykami było trochę zabawnie, bo sąsiedzi mogli na mnie patrzeć z okien i myśleć: "Co na młoda odwala, miota nią jak szatan". Miałam odsłonięte rolety, bo było trochę ciemno w pokoju, a głupio by było zasłonić rolety i zapalić światło. Dbam o jak najmniejsze rachunki xd. W między czasie słuchałam muzyki, bo tak o wiele fajniej się ćwiczy i zdaje się, że szybciej. Najpierw Falling In Reverse "Fashionably Late", a potem "Alone" i w kółko te same piosenki na zmianę. Miałam zamiar na zamkniętych drzwiach nakleić kartkę "NIE WCHODZIĆ", ale powiedziałam mamie, że będę ćwiczyć i żeby pukała, jak będzie chciała wejść.
   Co do jedzenia... podam też godziny w których jadłam. Jestem z siebie zadowolona, ale obiad mogłam niby sobie odmówić. Tylko że mama... Rozumiecie.
   - 1 mandarynka (9:00), święta czuję, bo mandarynki. (Po paru minutach zaczęłam ćwiczenia)
   - obiad, połowa nałożonych przez mamę ziemniaków i smażone jajko (15:00). Grr
   Minęło 45 minut od obiadu, może powtórzę sobie trochę ćwiczeń? Lecę korzystać w ten sposób z nieobecności siostry.

Trzymajcie się,
#PerfectWeapon

Witam :)

   Nie wiem, co mnie pchnęło, żeby założyć bloga o takiej tematyce. To będzie tak jakby elektroniczny dziennik. Pisałam wcześniej w zeszycie, ale boję się, że ktoś z rodziny go znajdzie i nie uszanuje tego, że to czyjaś własność, czyli przeczyta.
   Będę opisywać tu swój, postaram się, każdy dzień. Jak można wywnioskować z tytułu bloga i jego adresu, nie będzie za kolorowo. Ale nie będą tutaj tylko smutne rzeczy, dotyczące niskiej samooceny. W życiu każdego są jakieś szczęśliwe momenty, w moim też są. 
   Adres bloga: "Jeszcze będę chuda" mówi sam za siebie, że będę się odchudzać. Będę pisać, co i ile zjadłam, jakie robiłam ćwiczenia, ale one chyba codziennie będą takie same.
   Dzisiaj rozpoczęłam nowy tryb życia. Ale to w oddzielnym poście :)


                                                                                                                        #PerfectWeapon